środa, 26 lutego 2014

czekoladowy mus z awokado

Genialne! Idę robić - mam dojrzałe awokado i kakao. Nie mam nektaru z agawy, mleka migdałowego ani ekstraktu z wanilii, ale mam 'miód' z mlecza, mleko wanliowe z biedry i esencję waniliową do ciasta :)

źródło: Body In Balance


niedziela, 23 lutego 2014

szarlotka prosta i szybka


Szybciutka, nieduża szarlota niedzielna z lekko otłuczonych jabłek różnych gatunków. Mniej więcej około 10 sztuk średniej wielkości. Mała blaszka średnicy 18 cm, piekarnik rozgrzany do 200 C. Najpierw obieramy 8 jabłek, wycinamy gniazda i dusimy pod przykryciem z niewielką ilością wody. Jeśli bardzo kwaśne - dodajemy łyżkę ciemnego cukru albo innej słodyczy. I cynamon jeśli jest.

  • 10 jabłek różnych
  • 1/2 łyżeczki agaru (to potem. może też udać się bez agaru)
  • łyżka cukru
  • cynamon
  • cukier perlisty do ozdoby

Jabłka duszą się i rozpadają, a w tym czasie spód:
  • 1 szklanka mąki różnej (u mnie pełnoziarnista na pół z krupczatką) (1/3 zastąpiłam niesiarkowanymi wiórkam kokosowymi)
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 3 łyżki cukru albo odpowiednio innej słodyczy
  • 3 łyzki dobrego oleju albo innego tłuszczu
  • ciut wody, żeby się zlepiło
  • (ew. aromat)
Najpierw mieszamy suche składniki, potem dodajemy resztę - ostrożnie z wodą, żeby nie było zbyt miękkie - wyrabiamy króciutko końcami palców ciasto. Oddzielamy 1/4 całości na kruszonkę - najlepiej jeszcze jak będzie bardzo kruche - chowamy do lodówki. Wylepiamy natłuszczoną obsypaną bułką tartą blaszkę, dziurkujemy widelcem i podpiekamy w 200 C przez 12 min.


 W międzyczasie kiedy duszone jabłka ładnie się rozpadają, żeby potem wszystko razem trzymało fason, rozpuszczam w małej ilości gorącej wody pół łyżeczki agaru, który dodaję do garnka z jabłkami i mieszam. Pozostałe 2 jabłka ścieram na tarce z grubymi oczkami.


Na podpieczony spód wykładam najpierw uduszone jabłka z agarem, potem starte jabłka, a na koniec kruszonkę. Jeśli kruszonka za bardzo się lepi, bo za późno ją oddzieliłam od reszty, dodaję ciut krupczatki. Można też cukru, cynamonu lub/i wiórków koko. Sprawdzam organoleptycznie czy jest OK i kruszę na wierzch. Na to cukier perlisty - taki ładny, bialutki, zachowuje fason w piekarniku. I paczka starcza na całkiem długo - jeśli piecze się takie malutkie ciasta jak moje...

Do piekarnika na 45 min. Już.

Można po wystudzeniu schować na noc do lodówki - będzie lepiej się kroić. Ciepła jest bardziej delikatna.


sobota, 22 lutego 2014

żelazo i witamina C

Dziś trochę teorii, bo dawno nie było. A poza tym znalazłam i chciałam się podzielić wiedzą.

Otóż żeby zmaksymalizować przyswajanie żelaza z różnych bogatych w żelazo produktów, należy je łączyć z pożywieniem bogatym w witaminę C. źródło klik

Przykłady:

  • truskawki moczone w gorzkiej czekoladzie
  • różne sałaty z cząstkami pomarańczy i migdałami
  • zupa z soczewicy z pomidorami i cebulą
  • hummus z ciecierzycy z czerwoną papryką
  • fasola "czarne oczko" z warzywami kapustnymi
  • kalafior z sosem z orzeszków ziemnych
  • smazone kawałki tofu z brokułem
  • otręby z sokiem grejfrutowym
  • biała fasola z zupą z jarmużu
  • pełnoziarnisty makaron z sosem pomidorowym



środa, 19 lutego 2014

zupa - krem z pieczonej marchwi z tahiną



Zupa trochę taka przednówkowa, kiedy nie ma pomysłu na nic orginalnego i w warzywniaku też niewiele. Ale marchew, póki co, jest obecna. 
Dotąd byłam dość sceptycznie nastawiona do słodkawych zup np. z dyni, ale udało mi się oswoić hokkaido i bardzo sobie chwalę. A raczej chwaliłam, bo już po sezonie. Do zupy marchewkowej również podchodziłam sceptycznie, ze względu na słodycz, ale przełamana nieco ostrzejszą przyprawą curry i przybrana tahiną, okazała się bardzo ciekawym odkryciem.
  • 4-6 średnich marchewek
  • 1 cebula
  • 2 ząbki czosnku
  • oliwa lub dobry olej
  • curry średnio ostre - gotowa mieszanka (albo garam masala)
  • sól 
  • pieprz
  • bulion warzywny (około 3 szklanek)

  • 1 łyżka tahini (do przybrania)
  • kilka kropel cytryna (dla smaku)
  • kilka ziaren ugotowanej ciecierzycy (do przybrania)
Na przyszłość: sprawdź z mlekiem kokosowym i imbirem!!



Marchew trzeba najpierw upiec - na blaszce wyłożonej papierem do pieczenia, piekarnik nastawiony na 200 C. Najpierw pokroić w ukośne plastry szerokości ok. 0,5 cm, ułożyć na blaszce, skropić oliwą i oprószyć solą. Piec przez ok 30 min, aż marchewki zmiękną, w połowie przewracając całą partię na drugą stronę.

W "międzyczasie" rozgrzać w garnku oliwę lub olej i dodać curry, wymieszać na pastę i po chwili dodać czosnek i pokrojoną w piórka cebulę. Gdy ładnie chwyci kolor można dodać bulion warzywny (lub wodę - wtedy trzeba dać więcej przypraw), sól, pieprz i upieczoną marchew. Zagotować i zmniejszyć płomień, żeby zupa spokojnie sobie bulgotała przez 10-15 min. Jeszcze tylko zmiksować, doprawić jeśli trzeba więcej przypraw - można dodać kilka kropek cytryny.

Na talerzu lub w misce ozdabiamy kilkoma ziarnami gotowanej ciecierzycy, tahiną i listkami zielonej pietruszki lub kolendry. O pietruszkę teraz zdecydowanie łatwiej niz o kolendrę, ale wyobrażam sobie, że z kolendrą możnaby już całkiem oszaleć ze szczęścia.




wtorek, 11 lutego 2014

tofurnik wiedeński z brzoskwiniami



Jest taki dobry, że upiekłam go cztery razy zanim udało mi się w końcu zrobić zdjęcie. Musiałam bronić i tłumaczyć, że jeszcze nie gotowy, że nie można i że proszę uszanować moje hobby (czyli robienie zdjęć jedzeniu ?!?...) Za to za czwartym razem poszło na prawdę bardzo szybko. Oprócz powtórek, polecam również używanie małych blaszek do pieczenia - zawsze można powtórzyć w razie gdyby nie wyszło, a gdyby wyszło można zrobić jeszcze raz w innej wariacji. Moja ostatnia wariacja była z ananasem, ale coś pochrzaniłam w przepisie, albo w pieczeniu, bo pod skórką zrobiła się komora powietrzna. A poza tym był jadalny.

Czyli tym razem okrągła blaszka o średnicy 18cm. I koniecznie miękkie tofu - takie z bazaru od Wietnamczyka albo od pana Hipisa spod Hali M. albo nawet jedwabiste ( nie próbowałam). Poza tym resztę składników łatwo znaleźć w domu.

spód:
  • 1 szklanka mąki (może być mieszana: biała z razową)
  • 1 op. cukru wanilinowego
  • 3 łyzki cukru
  • 1/4 łyżeczki soli
  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia
  • 2 łyżki kakao lub karobu
  • 1/4 szklanki oleju
  • woda - ok 7-10 łyżek
Najpierw mieszam suche składniki, potem dodaję mokre, krótko mieszam - dodaję tyle wody, żeby ciasto było wciąż lekko kruche, czyli ostrożnie. Blaszkę nacieram olejem i obsypuję bułką tartą, wylepiam ciastem, nakłuwam widelcem w kilku miejscach i podpiekam w 180 C przez 12 minut.


masa czyli część właściwa:
  • 1 kostka miękkiego tofu
  • sok i skórka ze sparzonej cytryny
  • 1/3 szklanki cukru albo mniej
  • (aromat waniliowy lub cytrynowy)
  • 1 op. budyniu waniliowego (85g bez cukru)
  • 1, 5 łyżeczki proszku do pieczenia (niekoniecznie - okazalo sie po kilku eksperymentach)
oraz:
  • sparzona wrzątkiem garść rodzynek
  • brzoskwinie z puszki (1/2 dużej puszki)

Miksuję tofu, budyń, cukier i cytrynę, sprawdzam czy dobre w smaku. Na końcu dodaję proszek do pieczenia, sparzone rodzynki i pokrojone brzoskwinie. Brzoskwiń i rodzynek oczywiście już nie miksuję. Masa może wyglądać nieco zbyt rzadko, ale to nie szkodzi. Wylewam całość na podpieczony spód i wkładam do nagrzanego do 200 C piekarnika na 50 minut. Skórka na górze ma być ładnie wypieczona. Studzić należy powoli, żeby nie opadł - można go zostawić na trochę w zamkniętym piekarniku, potem studzić przy uchylonych drzwiczkach. Gdy wystygnie, można schłodzić w lodówce. A na górę czekolada bezmleczna - gotowiec z torebki, albo rozpuszczona z odrobiną mleka tabliczka gorzkiej czekolady.

Na dobranoc zdjęcie Mimbka w umywalce - wzrok bystry, skupiona mina, wąs nastroszony, nos różowy. Nieregularnie umaszczone przednie łapki. Chwilę wcześnij przeglądał się w lustrze.


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...