Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą wytrawne. Pokaż wszystkie posty

sobota, 7 maja 2016

pasta ze słonecznika


Dobra na chleb. Nie przypomina twarożku, chociaż w sumie dawno nie jadłam, więc mogę nie pamiętać. Jako że słonecznik jest taki ciut szarawy, z wyglądu przypomina trochę jakiś pasztet.

  • 1/2 szklanki łuskanego słonecznika
  • ząbek czosnku
  • oliwa extra virgine (na oko 2-3 łyżeczki)
  • sok z cytryny (na oko 1-2 łyżeczki)
  • sól i pieprz
Słonecznik trzeba przez noc namoczyć w wodzie, a potem zmiksować z resztą składników dodając przyprawy i sprawdzając czy dobre :) Przyprawy mogą być różne, według uznania. U mnie jak zwykle króluje czosnek.
Na zdjęciach chleb pieczony w domu, pomidorki koktajlowe i kolendra - my love.
 

piątek, 1 stycznia 2016

pasztet jaglano-pieczarkowy


Tymczasem... zmieniła się cyferka w kalendarzu, wszyscy wrócili z celebracji, odpoczęli i chcą jeść. Pasztet okołoświąteczny z kaszy jaglanej, z dużą ilością majeranku, tymianku i pieczarek. Nie jest skomplikowany w przygotowaniu. Bez chlebka też dobry - kroję sobie po kawałku i wcinam z chrzanem. Potomstwo też jadło kilka razy i mówiło, że dobry.

  • 2 szklanki ugotowanej kaszy jaglanej
  • sól i pieprz
  • majeranek i tymianek
  • 2 ząbki czosnku
  • ew. trochę wywaru z warzyw albo niesłodzonego mleka

Zmiksować lub zblendować wszystko razem. Jeśli jest za gęste można dodać wywaru z warzyw lub troszkę mleka roślinnego (niesłodzonego).

  • 30 dkg pieczarek
  • 2 małe cebule

Cebule pokroić w drobną kostkę i zezłocić na patelni, dodać pokrojone drobno pieczarki i udusić razem. Można jeszcze doprawić wedle uznania. Wymieszać kaszę z pieczarkami i cebulą.

Piec około 40 min w 180 C. Ostatnie 15 minut piekłam z górną grzałką i termoobiegiem, żeby się ładnie przyrumienił.
 

Sąsiad. Ma kilka miesięcy i mieszka z bratem. I opiekunami. Brat jest bury pręgowany. Opiekunowie są w różnym wieku. Przyjaźnimy się :)


niedziela, 20 września 2015

makaron z brokułami i orzeszkami z sosem śmietanowo-serowym


Moje internetowe objawienia kulinarne ostatnio mocno zaniedbane. Jem i mam dużo pomysłów, ale z racji innych, pozakulinarnych zainteresowań musiałam trochę odpuścić. Obiecałam sobie dziś, że spróbuje publikować coś przynajmniej raz w miesiącu, ale to też może się nie udać. Więc pozostaje bez zmian - jak ciśnienie czasowe ciut odpuści, akurat jest fajne jedzenie i w miarę dobre światło, żeby cyknąć fotki :)

Dziś danie podpatrzone w Krakowie. Początkowo nie byłam przekonana do zestawienia 'makaron + brokuły', jednak z orzechami (i sosem) okazało się całkiem niczego sobie. Sos dodałam od siebie, więc dlatego w nawiasie :)


  • brokuły
  • garstka orzeszków ziemnych (niesolonych)
  • łyżeczka sezamu
  • makaron
Brokuły gotujemy krótko (4 min) w osolonej wodzie. Orzeszki ziemne i sezam prażymy oddzielnie na suchej patelni. Układamy na makaronie. Tutaj: tagiatelle szpinakowe. W Krakowie podawali taki zestaw ze smakową oliwą, a ja dodałam sos "śmietanowo-serowy".


sos śmietanowo-serowy
  • 150 ml niesłodzonego mleka sojowego
  • łyżeczka "Alsanu"
  • szczypta soli i pieprzu (do smaku)
  • 2 łyżezcki soku z cytryny
  • 3 łyżeczki płatków drożdżowych
  • mały ząbek czosnku (niekoniecznie)
  • 170 ml oleju
Miksujemy w blenderze wszystko oprócz oleju. Na koniec, cały czas miksując, powoli dodajemy olej cienkim stumyczkiem. Sprawdzamy czy dobre i ewentualnie doprawiamy.
Teraz można wszystko artystycznie ułożyć na makaronie, albo najpierw wymieszać, a potem układać na talerzu. Smacznego!



I na zakończenie - Mimbel Kot mocno śpiący po przygodach z kocim dentystą dzień wcześniej.


wtorek, 28 stycznia 2014

zupa dhal (daal) z czerwonej soczewicy


Dhal to po prostu soczewica albo potrawka z soczewicy w Hindi. Soczewica krótko się gotuje - można jeść od razu, natomiast szczerze polecam ją następnego dnia. Wielu potrawom dobrze robi "następny dzień". Też tak macie? Mieszanka przypraw pod tytułem Sabji Masala i kurkuma w zestawieniu z czarnuszką daje niezwykłe wrażenia smakowe, a grzyby mun dostarczają radości egzotycznym chrupaniem :) Ostatnio to moja ulubiona zupa. Szczerze polecam na zimowe wieczory.

  • 2 średnie marchewki
  • pietruszka (korzeń)
  • por
  • 3/4 szklanki czerwonej soczewicy
  • puszka pomidorów w kawałkach
  • olej
  • sabji masala - mix przypraw
  • szczypta kurkumy
  • 1/2 łyżeczki czarnuszki
  • sól/pieprz
  • gorczyca
  • grzyby mun - opcjonalnie

Warzywa drobno kroimy albo ścieramy na tarce z grubymi oczkami, a pora kroimy w piórka. Na rozgrzany w garnku olej wrzucamy ziarna gorczycy, a po chwili masalę i kurkumę. Mieszamy, żeby zrobiła się pasta - czujnie, żeby nie przypalić. Wrzucamy pokrojone warzywa (można zostawić kawałek zielonej części pora do dekoracji) i chwilkę dusimy.

Zalewamy wodą i kiedy się zagotuje dodajemy puszkę pomidorów w kawałkach, a po kolejnym zagotowaniu - soczewicę i czarnuszkę.
Gotujemy około 20 minut, aż soczewica zrobi się miękka i zacznie się rozpadać. W międzyczasie dodajemy garstkę grzybów mun ( to takie brązowe, cienkie), a na ostatnie 2 minuty pokrojonego w piórka pora. Sól i pieprz też w międzyczasie oczywiście. Grzyby mun opcjonalnie - dodaję, jeśli akurat mam.

środa, 4 grudnia 2013

nadziewana i pieczona dynia hokkaido


Ciąg dalszy fazy dyniowej, czyli nadziewana hokkaido pieczona. Sprawdzana nawet na poźnojesiennym pikniku urodzinowym - bardzo wygodnie"naczynie" się zjada i nie trzeba zmywać :)

Przygotowujemy farsz:

25 dkg drobno pokrojownych pieczarek dusimy z równie drobno pokrojoną cebulą. Doprawiamy solą, czarnym mielonym pieprzem i ziołami. Kiedy się ładnie podduszą, dodajemy na patelnię szklankę ugotowanego ryżu (lub kaszy). Można podlać sokiem pomidorowym, jeśli farsz wydaje się za suchy. A nawet jeśli nie wydaje się za suchy można zawsze śmiało podlać białym wytrawnym winem. Próbujemy, czy dobre :)

Tak naprawdę tutaj następuje duża dowolność: moje pierwsze dynie były nadziewane kaszą jaglaną z grzybami leśnymi. Kolejne - pęczakiem i jarmużem, a ostatnie - ryżem pozostałym z poprzedniego dnia i pieczarkami. Przy pęczaku z jarmużem zepsuł się fotoaparat, więc zdążyłam tylko zarejestrować fazę pośrednią, czyli nadziewanie.



W międzyczasie piekarnik nagrzewał się do 200 C. Dwie nieduże dyńki hokkaido umyłam po zewnętrznej, odkroiłam im "czapeczki" i wydrążyłam łyżką środki. Włożyłam do środka farsz, posypałam płatkami drożdżowymi po wierzchu, przykryłam "czapeczkami" i zawinęłam każdą dynię w folię aluminiową. Pieczenie trwa około 50 minut, w zależności od wielkości dyń.


Na zdjęciu poniżej kot Vincent, mniej więcej w kolorze dyni, odpoczywa sobie na krześle w pozycji luźnej. Odpoczynek jest bardzo ważny. Nie tylko u kotów.


sobota, 12 października 2013

burgery z kaszy jaglanej



W minionym sezonie letnim wszyscy pisali o wegeburgerach i jedli wegeburgery. Trend się wzmagał, Krowarzywa (wegańska burgerownia) pobiła w rankingach burgerownie mięsne, co spowodowało falę dyskusji "czy to w ogóle można nazwać burgerem". Jestem tendencyjna, więc też napiszę. Poza tym potomstwo przez całe lato pracowało w Krowarzywa(ch) zwanych pieszczotliwie "Krówką", więc czuję się spokrewniona i upoważniona. Poza tym przećwiczyłam kilka razy zanim opisałam i zrobiłam zdjęcia.

Bazą dzisiejszych burgerów będzie kasza jaglana. Zwykle robię "na oko", ale w ostatnim odcinku dla porządku policzyłam ile było czego. Z podanej ilości zrobiłam 16 dość sporych kotlecików.
  • 3/4 szklanki suchej kaszy jaglanej - ugotować w podwójnej ilości (objętości) lekko osolonej wody około 20 min 
Można również dodać:
  • 1/2 dużego gotowanego brokuła
  • albo
  • poszatkowany liść jarmużu
  • albo
  • garść pokrojonych drobno pieczarek
  • albo 
  • drobno pokrojona cebula
  • albo nic z tych rzeczy
Poza tym:
  • starta na tarce marchew
  • garść łuskanego słonecznika
  • garść siemienia lnianego
  • zielona pietruszka (siekana)
  • sól
  • pieprz
  • 4 ząbki czosnku
  • majeranek
  • inne przyprawy (kurkuma, curry średnio ostre, pieprz cayenne)
  • 1/2 szklanki oleju
  • 3 łyżki (lub więcej) mąki z ciecierzycy (jako lepiszcze) - ludzie dają jeszcze bułkę tartą i mąkę pszenną, albo płatki owsiane - jak wypróbuję, podzielę się wrażeniami.


Mieszamy wszystko razem w dużej misce i wyrabiamy ręką jak ciasto. Sprawdzamy, czy jest dobrze doprawione. Formujemy kotlety - ręcznie, albo przy pomocy nakrętki po maśle z orzeszków ziemnych, którą lekko smarujemy olejem i wysypujemy bułką tarta. Burgersy wychodzą kształtne i odpowiedniej wielkości. Można je smażyć na patelni, ale lepiej w piekarniku nagrzanym do 200 C, na wyłożonej papierem do pieczenia blaszce, po 15 min z każdej strony, ostrożnie przewracając - mogą być dość kruche.


Podawać klasycznie z dobrą bułką, sosem i warzywami, albo z kaszą/ziemniakami i surówką jako obiad. U mnie sprawdzają się obie opcje, jak również jedzenie na zimno prosto z lodówki.


poniedziałek, 17 czerwca 2013

sos cebulowo-zasmażkowy



Sos zasmażkowo-cebulowy, ukochany przez wielu, gdyż wszystko z nim podane smakuje wyśmienicie. Koło ratunkowe niejednego nijakiego obiadu. Potomstwo wcina nawet z samymi ziemniakami. Należy mu się oddzoelny wpis.


  • cebula albo dwie
  • olej do smażenia
  • ząbek czosnku albo dwa
  • łyżka mąki
  • sos sojowy
  • mielony czarny pieprz
  • ocet balsamico
  • chlust wody


Cebulę pokrojoną w krążki  przysmaż na oleju z będzie szklista. Dodaj zgnieciony czosnek, po chwili łyżkę mąki, rozmieszaj. Dolej odrobinę wody, rozmieszaj. Dodaj sos sojowy, czarny pieprz i chlust octu balsamicznego. Dusić , mieszać, żeby smaki się przegryzły.



Z pieczarkami też dobry - tutaj wersja ze starszego posta, przy kiełbaskach.


poniedziałek, 29 kwietnia 2013

pesto z rukoli


Nazywam pesto prawie każdy zielony sos do makaronu, choć wiem, że "prawdziwe pesto" robi się z bazylii i orzeszków pinii. Co tam! Robimy z tego, co jest. Pyszne i pieknie zielone.

Tym razem garść namoczonych przez noc migdałów zmiksowałam z dużą garścią świeżej rukoli, ząbkiem czosnku + czarny pieprz, sos sojowy i kilka kropel octu balsamico. Niesamowity smak - jedna poetka wprost nie mogła się oderwać :)

  • rukola
  • 1/2 szklanki migdałów namoczonych na noc
  • ząbek czosnku
  • chlust oliwy z oliwek extra vergine (lepiej się miksuje)
  • sól
  • pieprz
  • kilka kropli octu balsamico
  • kilka kropli sosu sojowego
  • (można dodać mały kawałeczek naturalnego tofu - jeszcze łatwiej się zmiksuje i będzie gładsze)

Zamiast rukoli można użyć pietruszki, albo liści rzodkiewki. Zamiast migdałów - słonecznika. Smacznego!



A tak teraz wygląda Vincent. Rośnie. Niedługo będzie wielkim pomarańczowym tygrysem.



niedziela, 3 marca 2013

guacamole


Najważniejsze jest dojrzałe awokado. Musi być miękkie w dotyku, ale nie czarne. Awokado z supermarketów nigdy nie dojrzewają tak jak trzeba - chyba są traktowane jakimś świństwem przeciw dojrzewaniu.


  • dojrzałe awokado
  • sól
  • pieprz
  • 1/2 łyżeczki soku z cytryny



opcjonalnie:

  • czosnek
  • pomidor pokrojony w kostkę
  • cebula (czerwona - łagodniejsza)
  • świeża kolendra
  • chilli
Awokado zgnieść widelcem, dodać pozostałe składniki wedle uznania. Wymieszać, jeść.


Dziś słońce. Niektórzy korzystają z plaży w domu.



piątek, 1 lutego 2013

pieczeń z sejtana

 
Pieczeń robi wrażenie. Wiem, że gluten niezdrowy i ciężki, ale jaki wdzięczny. Super łatwo przejmuje smak jaki mu nadasz. I robi wrażenie.

Zaczęłam eksperymentować z sejtanem domowej roboty dwa lata temu. Rzadko to robię, a ostatnio, wobec dostawy glutenu w proszku, nie chciało mi się bawić w płukanie ciasta. Zdjęcia robione tydzień temu przedstawiają opcję ze śliwkami, cebulą i czosnkiem, a starsze (rok lub dwa lata temu, kiedy pierwszy raz przymierzałam się do napisania tego posta) - wersję z suszonymi pomidorami i... tak, czosnkiem :) 

Na taką pieczeń zużywam 1/2 kg pszennej mąki. Najpierw wsypuję do miski. Można też na tym etapie dodać przypraw - masali, curry, czosnku w proszku, ziół i wymieszać. Można, ale nie trzeba, bo smaku można nadać później. Wyrabiać dolewając po troszeczku wody lub bulionu warzywnego w takiej ilości, żeby powstało odchodzące od ręki ciasto. Odstawić na kilka minut, żeby "odpoczęło".


Teraz najtrudniejsza cześć, chociaż tak na prawdę nie jest trudna, tylko upierdliwa. Ustawiamy w zlewie miskę i napełniamy zimną wodą. Odrywamy po kawałku ciasta i płuczemy w misce. Woda będzie robić się biała, trzeba ją wymieniać, aż zacznie być bardziej przezroczysta*. To co zostaje nam w rękach po wypłukaniu skrobii, to gluten. Zlepiamy te kawałeczki razem w jeden kawałek i obgotowujemy w wywarze warzywnym przez ok. 60 minut. 

*W razie wątpliwości polecam poszukac na youtube filmu "How to make seitan". Jest kilka. Sama kiedyś miałam wątpliwości. Nie rozwiazał ich co prawda youtube, tylko osobiste doświadczenie, ale mam wrażenie, ze może pomóc.


Po wystudzeniu nadziewamy czosnkiem, suszonymi śliwkami albo suszonymi pomidorami, lekko nacieramy oliwą/olejem. Do naczynia, w którym zamierzamy piec dolewamy ciut wywaru + sos sojowy, obsypujemy ziołami i pieczemy przez około 40 minut. 
Trzeba czasem czujnie sprawdzić, czy się nie pali i ewentualnie podlac sosem z boku. Wyjąć, kroić podawać na ciepło jako obiad, albo na zimno z chlebem.




środa, 26 grudnia 2012

kulebiak z soczewicą i pieczarkami



Nieco podobny przepis znalazłam na jednym z anglojęzycznych blogów. Wyglądał bardzo zachęcająco, więc lekka modyfikacja tzn. dużo improwizacji i do dzieła! Ekipa imprezowa spróbowała i ktoś stwierdził, że to przecież kulebiak! A więc proszę: oto kulebiak. Uproszczony, bo z francuskiego ciasta ze sklepu (zwykle jest dożdżowe) i z pieczarkami z soczewicą + inne dodatki (zwykle jest z kapustą i grzybami). Może kiedyć zrobię taki klasyczny, bo prosto się go robi i smaczny wychodzi niezwykle.


  • duża cebula
  • czosnek
  • pół szklanki czerwonej soczewicy
  • 30 dkg pieczarek
  • suszone pomidory w oleju (niekoniecznie)
  • przyprawy: sól. pieprz czarny mielony, curry
  • opakowanie weganskiego ciasta francuskiego

Cebulę i czosnek pokroiłam na drobno i zeszkliłam na oleju. Dodałam umyte i drobno pokrojone pieczarki, sól, pieprz i curry i poddusiłam kilka minut. Pół szklanki soczewicy ugotowałam w szklance osolonej wody do momentu, gdy zaczęła się rozpadać.

Ciasto francuskie ze sklepu (sprawdzić skład proszę!) rozłożyłam na czystej ściereczce i wzdłużnie ułożyłam na nim podduszone pieczarki, na nich soczewicę, a niej jeszcze suszone pomidory. Pomidory nie są konieczne, ale stanowią fajną niespodziankę.

Za drugim podejściem wymieszałam pieczarki z soczewicą, ułożyłam na cieście, a nim pół puszki groszku (bo znalazłam w lodówce) i pomidory. Tak wyglądał farsz na cieście:


Delikatnie zawinęłam ciasto w jedną długą gąsienicę. Najwięcej problemów miałam z przeniesieniem na blaszkę - delikatnie, na ściereczce, a najlepiej gdy ktoś asystuje przy procesie. Gąsienica z ciasta wylądowała na plecach, została posmarowana wodą i obsypana pestkami i wstawiona na 20 min do piekarnika nastawionego na 200C.




Dwa podejścia. Raz oddzielnie pieczarki i soczewica, a za drugim razem zmieszane. Dobre na ciepło i na zimno, z sosem i surówkami. 

Nie bójcie się francuskiego ciasta. Jest proste w obsłudze i daje niezwykłe możliwości. Ja pokochałam. Niedługo kolejna odsłona :)

Kotów dawno nie było, wiem. Nadrabiam na końcu posta - Vincent prezentuje jak doskonale potrafi się mieścić w koszyku. 







wtorek, 30 października 2012

sałatka z pora z majonezem słonecznikowym


Dziś krótki wpis, który leży w wersjach roboczych już od dłuższego czasu.

Sałatka z pora chodziła za mną już od jakiegoś czasu. Udało mi się parę razy przynieść do domu pora, ale zawsze "wychodził". Tym razem nie zdązył "wyjść".

  • 1 duży por
  • 1 duzy ugotowany w łupinie ziemniak
  • 1/2 puszki groszku
  • śmietana sojowa lub słonecznikowa lub sojonez
  • sól/pieprz

Pora sparzyłam gorącą wodą i dobno pokroiłam. Ziemniaka ostudziłam, obrałam i pokroiłam w kostkę. Do tego odsączony groszek, przyprawy i śmietana sojowa lub sojonez. W tym odcinku użyłam majonezu z ziaren słonecznika: łuskany słonecznik namoczyć w gorącej wodzie przez noc (lub parę godzin), zmiksować z paroma kroplami cytryny + woda + szczypta soli. Można na tym etapie przecedzić, albo powoli dolewać oleju, jak do majonezu. Musztardy łyżkę też można.




piątek, 28 września 2012

baba ghanoush/pasta z bakłażana



Sezon na te wszystkie wspaniałe cukinie, bakłażany, papryki. Bakłażan, czyli, jak to ktoś kiedyś określił - dziwne warzywo w kolorze oberżyny, jest fantastyczny w obsłudze. Można go dusić, smażyć i piec. Dziś zapodaję pod postacią kremowej, czosnkowo - orzechowo - palonej arabskiej, a przynajmniej śródziemnomorskiej pasty. Główne składniki:

  • bakłażan
  • 3-4 łyżki tahiny
  • sok z połowy cytryny
  • ząbek czosnku
  • sól/ pieprz

Pieczenie bakłażana:


Ten bakłażan został upieczony bezpośrednio na palniku. Po kilka minut z każdej strony, dopóki skóra nie zaczęła pękać i się zwęglać. Odstawiłam do ostygnięcia, obrałam ze spalonej skóry i zmiksowałam z resztą składników. Bakłażan pieczony w taki sposób będzie miał bardziej 'przypalony smak'.


W innym odcinku robiłam baba ghanoush z bakłażana pieczonego regularnie w piekarniku, na blaszce przykrytej folią. Ponakłuwałam go najpierw widelcem i zamknęłam w 200C na 40 minut. Po wystudzeniu zmiksowałam razem ze skórką i pozostałymi składnikami. Tym razem nie miałam cytryny, więc chlupnęłam octu balsamico. Wyszło bardzo OK. 
Przy bakłażanie często piekę za jednym zamachem papryki, którym wcześniej usunwam gniazda nasienne. Papryki są przeznaczone do zrobienia jakiejś fajnej pasty (+orzechy + oliwa), ale przeważnie nie wytrzymuję i zjadam jak tylko wystygną.



I na zakończenie tej orientalnej podróży zupełnie europejski, krótkowłosy kot Vincent zwany Wickiem odbywający drzemkę pośniadaniową w miejscu znanym uważnym czytelniczkom i czytelnikom bloga. Proszę zwrócić uwagę na te różowe paluszki...

Cytat z poradnika dla opiekunów kotów:"Nie wolno budzić kocięcia z głębokiego snu, aby nie zakłócać jego prawidłowego wzrostu." Nie budzimy...


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...